Z perspektywy Kate
Westchnęłam wysiadając z auta. Kolejny dzień, słońce niemiłosiernie paliło moje ramiona i było tak duszno, że ciężko było mi skupić się na czymkolwiek.
-Kate!-Krzyknęła Scarlett wraz z Megan.
Uśmiechnęłam się mimo woli zamykając samochód. Dziewczyny po kolei przytuliły mnie.
Scarlett miała długie, sięgające aż do brzucha, czerwone włosy, była z naszej trójki najwyższa i najbardziej opalona. Malowała się dosyć mocno, ale mimo wszystko, nawet bez makijażu, była prześliczna. Duże, zielone oczy podkreślała czarną kredką, a jej uwydatnionych policzków, każdy zazdrościł.
Megan natomiast, posiadała naturalne, brązowe i kręcone włosy. Jej loki opadały delikatnie na ramiona, a kilka uroczych piegów, zawsze kamuflowała makijażem. Zanim ją poznałam, ukrywała swoje piękne włosy za pomocą niskich koków oraz warkoczy. Dopiero przy nas, zaakceptowała je i uważała za swój największy atut. Dziewczyna była ode mnie wyższa, lecz niższa od Scarlett. Uwielbiałam jej ciemne, błyszczące oczy i dołeczki w policzkach. Meg była jednak z jednym z kumpli od Jake'a- Scott'em.
Byli naprawdę dobraną parą i akceptowałam ich związek. Wszędzie pojawiali się razem, jednak obydwoje nie zapominali o swoich przyjaciołach.
Akurat, wtedy, gdy stałyśmy przy szafkach, podszedł do nas Jake. Zmierzyłam bruneta spojrzeniem. Jedyną osobą z naszej trójki, która go lubiła, była Megan. Długo próbowała przekonywać nas, że jest w porządku, jednak wątpię, aby kiedykolwiek jej się udało. Był zarozumiałym dupkiem, który myślał, że cały świat, kręci się dookoła niego, a każda dziewczyna rozszerzy przed nim nogi, jeśli tylko się uśmiechnie.
-Cześć, Meg.-Powiedział uśmiechając się do niej szczerze.-Przekaż swoim psiapsiółom, że są zaproszone na imprezę od Scotta, w tą sobotę.
Spojrzałam na niego podnosząc jedną brew.
-Nie wiedziałam, Jake, że tak bardzo nas się boisz, że musisz mieć pośrednika do przekazywania nam pewnych informacji-Scarlett zaśmiała się cicho.
Chłopak zmierzył mnie spojrzeniem. Łagodny wyraz twarzy, zachował dla dziewczyny swojego kumpla.
-Możesz też im przekazać,że gdyby zależało to ode mnie, to nigdy w życiu nie zaprosiłbym tych dwóch zarozumiałych debilek.
-Debilek?-Spojrzałam drwiąco.-Niezły pocisk.
-Widocznie dla ciebie zbyt łagodny-mruknął.
-O, to jednak masz odwagę cokolwiek do mnie powiedzieć?
Jake podniósł oczy do góry, pokręcił głową ze zrezygnowaniem odchodząc.
Uśmiechnęłam się zwycięsko idąc z dziewczynami na angielski.
Drugą lekcja była fizyka. Pani Foster kazała Jake'owi usiąść razem ze mną, więc nie było mowy, abym spędziła tą lekcję dobrze. Wchodząc do klasy, zauważyłam, że przy moim miejscu nie ma jednego krzesła, nigdzie w pomieszczeniu, jednak nie było dodatkowego, dlatego korzystając z jego nieuwagi, gdy rozmawiał z Maxem, przesunęłam jego krzesło i usiadłam na nim. Max wskazał na mnie wzrokiem, więc partner z ławki odwrócił się z moją stronę.
-Tak bardzo chcesz zwrócić swoją uwagę na mnie, że siadasz na moim krześle?
-Nie bądź głupi, twoje zachowanie jest godne dziecku z przedszkola, skoro masz ochotę wynosić moje krzesło, to sobie je z powrotem przynieś, jeśli chcesz gdziekolwiek usiąść.
Do klasy weszła pani Foster. Spojrzała na naszą dwójkę
-Co się znowu stało?-Syknęła.
-Wzięła mi moje krzesło.
-Wyniósł mi moje krzesło.
Pokręciła głową ze zdenerwowaniem. Od zawsze wolała Jake'a, dlatego nie było dla mnie zdziwieniem, to że kazała mi wyjść z sali i wrócić z jakimkolwiek krzesłem. Chłopak parsknął śmiechem i uśmiechnął się tryumfująco. Wychodząc z sali, gryzłam się w wargę, aby nie wybuchnąć krzykiem. On był tak irytujący, że nie mogłam jasno myśleć. Byłam tak zdenerwowana, że musiałam pójść do łazienki i ochłonąć.
Odkręciłam kran i zimną wodą opłukiwałam długo ręce.
W pewnym sensie, pomogło mi to się rozluźnić i uspokoiłam się. Zakręciłam kran i poszłam do najbliższej klasy po te cholerne krzesło.
***
Bardzo krótki, głównie przez to, że na te pierwsze rozdziały nigdy nie mam weny:(